Zbliżająca się wielkimi krokami premiera kolejnej części gry z serii Grand Theft Auto zaczyna przypominać coś na miarę małego szaleństwa. Nie ma obecnie miejsca w sieci, w którym nie byłoby choćby śladu aktywności marketingowych mistrzów z Rockstar'a. Ale czy tylko w sieci? No właśnie! Także na naszych polskich ulicach(nie wszędzie ale jednak) pojawiły się banery reklamujące najnowszy epizod zabawy w gangstera.
Nie
da się ukryć, że jest to w pewnym sensie ewenement. Przez dłuższy czas
nasz kraj kojarzył się z growym zaściankiem, a kolejne duże produkcje
pojawiały się u nas bez większego echa. Jednak od paru lat występuje
tendencja zupełnie odwrotna. Celebryci biorący udział w sesjach
nagraniowych, reklamy w telewizji(w tym bryluję zwłaszcza Sony i ich
słynny tekst "Gra jest tylko początkiem"). Teraz polski język nie w
zagranicznych grach nie usłyszymy już tylko przy okazji kolejnej części
Fify(EA Polska- błagam, dajcie nam możliwość wyboru angielskich
komentatorów!) ale także w produkcjach najwyższej klasy, jak chociażby
Uncharted czy God of War.
Jednak
na ten temat napisano już całkiem sporo tekstów, więc swoimi wypocinami
nie wnoszę właściwie nic nowego do tematu. Zacząłem ten wpis od GTA. I
to jest pewnego rodzaju przełom. W naszym pięknym kraju, nic oprócz
premier filmów z hollywodzkiej stajni marzeń nie miało chyba tak
zakrojonej akcji promocyjnej. Spoty w telewizji, autobusy, reklamy na
budynkach. Zdaję mi się, że tylko premiera Wiedźmina mogła mieć podobny
rozmach, ale to było wydarzenie trochę innego kalibru, w końcu ten
znakomity kawałek kodu stworzyliśmy sami i kierowany był na nasz rynek.
Natomiast
w tym przypadku mamy do czynienia z grą z absolutnego topu,
blockbusterem, niczym kolejna część Władcy Pierścieni czy Harry Potter.
Tyle tylko, że te dwie serie filmowe swój żywot już zakończyły, a GTA VI
powstanie prawie na pewno. Mamy zatem powody do zadowolenia, w końcu
weszliśmy na salony elektronicznej rozrywki, nareszcie jesteśmy uznawani
za członków growej Europy(jednak ciągle są takie przypadki jak Xbox
One, czy też Nintendo, które skutecznie psują cały ten piękny obraz-
jednak jeszcze trochę wody w Wiśle musi upłynąć). Zdaję sobie sprawę, że
to ciągle mało, że te kilka plakatów i krótki spot reklamowy to jeszcze
nie powód do międzynarodowej ekstazy, ale mimo wszystko powód do
zadowolenia jest. Zwłaszcza że to będzie pierwsza część tej doskonałej
serii, która zostanie spolonizowana, co już jest wydarzeniem bez
precedensu.
Jeszcze
taka mała dygresja. Czy kupię GTA V w dniu premiery? Nie. Dla pewnej
części graczy będzie to zaskoczenie: "Jak to, przecież to GTA!!!". Ale
jestem w stanie się założyć, że jest grupa graczy, których ta premiera
kompletnie nie interesuję. Nie chcę tutaj teraz budować sobie publiczki
przez jakąkolwiek bezcelową krytykę, najprawdopodobniej gra zmiecie
czapki z głów recenzentów i tysięcy graczy na całym świecie. Kiedy
jednak usłyszycie od znajomego gracza, że jego premiera nowej produkcji
Rockstar'a wcale go nie interesuję, to pamiętajcie: Nie wysyłajcie go do
lekarza, nadal kocha swoją konsolę/peceta, tylko po prostu go to nie
interesuję. Amen
A
jakie jest wasze zdanie na temat GTA V? I czy chcecie oglądać więcej
takich akcji marketingowych w naszym kraju? Piszcie w komentarzach
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz