piątek, 24 stycznia 2014

"Co to są kurde bławatki!?"

O naszej największej nocnej zmorze- czyli filozoficzne przemyślenia o północy

   Kładziecie się do łóżka, ze świadomością swojego wielkiego zmęczenia, oraz przejęci tym, że musicie jutro wcześnie wstać, bo na przykład macie cholernie ciężki sprawdzian z matmy, który najprawdopodobniej zaważy na tym, czy w przyszłości będziecie kopać klientów po portfelach, czy raczej doły jako robol. Kołdra ładnie wygładzona, poduszka odpowiednio wytrzepana, już kładziecie swoją głowę na poduszkę. I wtedy w waszej głowie kiełkuje pytanie: "Co to są kurde bławatki!?"
   Ta oryginalna historia, opowiedziana dzisiaj przez mojego kuzyna, zainspirowała mnie do podzielenia się przemyśleniami na temat nocnych filozofii. Prawdopodobnie każdy przeżył w swoim życiu moment, kiedy te wielkie idee rodzące się w głowie z powodu zbyt dużej ilości pozornie wolnego czasu przejęły kontrolę nad całym organizmem. No bo jak inaczej nazwać stan, kiedy z całych sił usiłujecie zasnąć, a waszej głowie zamiast stadka baranów hasają raczej wkurzone predatory? Nic innego jak gonitwa myśli...
  Nocne przemyślenia są różnych gatunków: Często są to nierealne miłosne kreacja, czy to wymarzonego osobnika płci przeciwnej,ślubu,randki(niepotrzebne skreślić). Mi, jako chorobliwemu fanowi piłki nożnej i Arsenalu Londyn, w głowie rodzą się scenariusze epickich zwycięstw, które mile łechtają moje kibicowskie ego. Najprawdopodobniej nie raz dopadła was "godzina filozofów"- czyli rozważania na temat sensu istnienia, trybu życia, wykonywanej pracy, poglądów itp. Tylko dlaczego akurat w momencie, kiedy potrzebujesz odpocząć i nabrać energii co? Kaman mózgu! Gdzie jest twoja logika!?
  Wg. mojej teorii nasz jesteśmy stworzeni do filozofowania i teoretyzowania. Po prostu nie możemy żyć bez zadawania pytań, dzielenia włosa na czworo, roztrząsania zagadnienia na lewo i prawo. W trakcie dnia po prostu żal nam na to czasu. Nie będziecie się przecież zastanawiać: "Hej, dlaczego właściwie nie uderzać do Magdy?" w trakcie przechodzenia przez ruchliwą ulicę. Ludzie, którzy tak robią lądują zazwyczaj w nekrologach, bo zanurzeni w niebiańskiej otchłani marzeń nie usłyszeli przyziemnego klaksonu rozpędzonego TIR-a. Kiedy jednak nadchodzi noc- czas wyciszenia dla ciała i umysłu, nasza wyobraźnia wskakuje na najwyższe obroty. Chcąc ogłupić zmysły, podsuwa im ona niewiarygodne obrazy. Nasza świadomość w tym momencie znajduję się na rollercoasterze z dopalaczami rakietowymi, w efekcie następuje totalny reset systemu, zwany potocznie snem. Prawdopodobnie moja teoria powinna znaleźć się w koszu na śmieci, a większość członków elitarnego klubu rozszerzenia biologiczno-chemicznego hucznie mnie wyśmieje, zresztą ja sam sądzę, żę jest ona tyle warta, co marzenia senne, o których mówi.
  A teraz pamiętajcie, Najlepszym rozwiązaniem na Sokratejskie dylematy, jest wymyślenie sobie kretyńskiej historii, bez ładu i składu. Wtedy umysł straci zupełnie zdolność do kontaktowania z rzeczywistością, dostanie BlueScreena, a wy będziecie mogli spokojnie zasnąć. Pozostaje mi zatem tylko powiedzieć: Dobranoc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz