Dzieciństwo kojarzy mi się z wieloma dobrymi sprawami. Kreskówki na Minimaxie i Cartoon Network, wakacje w lesie bez dostępu do komputera, wędkowanie z ojcem(ta duma po złowieniu szczupaka-bezcenne). Oprócz tego dzieciństwo kojarzy mi się z jeszcze jedną rzeczą. Z wyprawami do Media Marktu. Nawet jeśli nie miałem dość pieniędzy na gry( czyli przez jakieś 9/10 czasu) to ciągneło mnie tam z jednego powodu, a mianowicie, o standy z konsolami
To
właśnie tam patrzyłem, ja Gandalf za pomocą swojej różdżki rozwala
zastępy orków. Moje oczy świeciły się jak dwie małe lampki w ciemności, a
po brodzie bezwiednie ciekła ślina. To właśnie w takich momentach
żałowałem, że nie mam konsoli, a mój komputer jest za słaby aby
pociągnąć takie cuda. Potem pojawił się Resistance: the fall of men.
Niezapomniane wrażenie po kontakcie z konsolą nowej generacji sprawiło,
że wkrótce komputer zaczął służyć jako "sprzęt do nauki" (taaa, jasne ).
Mijały
lata,a te cudowne miejsca, w których można było dotknąć kawałka nieba
za friko, zaczęły powoli znikać, jak sen złoty. Pierwsze były Empiki, w
których kiedyś nawet udało mi się dopaść guitar hero: Aerosmith,
pierwszą w moim życiu grę na plastikowych instrumentach. Nagle pewnego
dnia przekraczam progi tej zacnej sieci, a tu szok! Strach ściska serce
niczym imadło! Na ekranach komputerów wyświetlane są trailery z
najnowszych Simsów, ale wokół żadnej klawiatury, ni myszki...
Niedługo
potem ta sama przypadłość dopadła także moją upragnioną niemiecka sieć
ze sprzętem RTV/AGD itp. Coraz częściej spotykałem konsolę wyłączone,
stojące chyba dla samej idei stania. Na mojej twarzy coraz bardziej
gościło zobojętnienie, spowodowane bezmyślnym przeglądaniem półek bez
ładu i składu. Jakby standy pokazowe miał nagle wyskoczyć zza pudełek
jak diabeł z pudełka.
Jednak
czasem moja facjata przypominała tą samą mordę szczeniaka z lat dzikiej
młodości. Choćby wtedy, kiedy na stoisku z PS3 postawiono konstrukcję, w
środku której znajdował się duży, cienki telewizor i shrapshooter z
włączonym "Killzone 3". Kiedy po raz pierwszy poznałem moc (bądź niemoc,
zależy od opinii) kontrolera Kinect. Chciałbym częściej spotykać takie
perełki, a także aby przestały być wyjątkiem i znowu stały się regułą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz