wtorek, 28 stycznia 2014

Kącik Melomaniaka:Dlaczego nie brak mi Eskirock

Jak z tragedii narodowej zrobić święto
   Dla wielu z nas,miłośników cięższych brzmień, dzień ten wydawał się niczym nie wyłamywać z cotygodniowej rutyny.Wiecie, śniadanie, poranna toaleta i podróż w kierunku ośmiogodzinnego prania mózgu.Coś jednak nie było tak jak zawsze, ponieważ standardowo ustawiona częstotliwość 107,4 mHz nie nadawała motywującej Eskirock, ale coś dziwnego, z pogranicza raczej RMF FM. "Może źle nastawiłem to ustrojstwo?". Nerwowe zmiany i kręcenie fizycznym, bądź wirtualnym pokrętłem zdawały się na nic. Lekkie ukłucie niepokoju- ale jeszcze nie panika. Seria uspokajających stwierdzeń: Że to tylko żart, głupi dowcip prowadzących i producentów, mający doprowadzić nas, słuchaczy do palpitacji serca.Postanowiłem poszukać odpowiedzi u wyroczni w nieprzebranych odmętach globalnej sieci informacyjnej. Jak zwykle  Internet okazał się nieomylnym źródłem informacji.Niestety
   Eskarock upadła, to fakt dokonany. Nie będzie już "Zwolnienia z WF-u";"Porannej Rozgrzewki"; ani "Poduszkowca". Przynajmniej nie dla większości szaraczków, zamieszkujących tereny poza Stolycą. Powiedzmy to sobie szczerze- nawet jeśli Eskarock znowu będzie nadawana na całą Polskę to nie będę jej słuchał. Po prostu nie lubię być nabijany w butelkę i wykorzystywany. Jeżeli rada nadzorcza podjęła decyzję o puszczaniu rocka w eterze tylko w granicach Warszawy, to ja dziękuje postoję.
    Popadłem w apatię. Nagle nie było jak zapełnić ciszy weekendowego sprzątania. Chodzenie ze słuchawkami, gdy odkurza się wyjątkowo nieporęcznym sprzętem jest wysoce denerwujące, wszystko przez bez przerwy plątające się kable. Odpalenie telewizora kiedyś może przyniosłoby jakąś alternatywę, ale od czasu podobnego blamażu w wykonaniu Rebel.tv(jak mogliście nam to zrobić!?) mam również kosę z kanałami muzycznymi.A inne źródła informacji o nowinkach muzycznych to dla mnie czarna magia- to Last fm. czy jakoś tak. Zostali jedynie znajomi, ale przecież i ich wiedza na czymś się w końcu zatrzyma. A głód rocka jest niczym popęd wg. Schopenhauera- niemożliwy do okiełznania i zaspokojenia. I tak oto pogrążony w coraz większej rozpaczy  mknąłem przez miasto na coponiedziałkową porcję dodatkowej matematyki. Gdy przejeżdżałem koło budynku Politechniki Poznańskiej, popularnie nazywanej Polibudą, moim oczom ukazał się olbrzymi billboard, atakujący moje oczy hasłem: "Radio Afera: 98,6 mHz". Przypadek? Nie sądzę...
   Czy może być coś piękniejszego niż hasło przewodnie:"Rockowo i Alternatywnie"? Podczas słuchania"Pewnego radia" człowiek cieszył się jak małe dziecko w cukierni na dźwięki Nirvany i Metalliki, jednak przez większość czasu był zmuszony słuchać nowoczesnego brzdąkania, niezbyt przeze mnie trawionego. Poligrodzianie jednak znają się na rzeczy, muzyka nadawana przez nich jest jak kupowanie książki nieznanego autora- nie wiadomo czego się spodziewać. Może to być mainstreamowe brzmienie dobrze znanego AC/DC, dziki Punk w wykonaniu wcześniej tajemniczego dla mnie zespołu Sexbomba, bądź kompletna fantazja w rodzaju połączenia brzmienia gitary z Rumuńską Orkiestrą Symfoniczną. Właśnie dlatego nie brak mi już Eskirock. Znalazłem sobie nowe medium, dostarczające mi tysiąc razy więcej nieznanych mi wcześniej kawałków. Oczywiście jeszcze nie wszystko jest idealne, buczenie w tle kiedy prowadzący audycję się zastanawiają i wiadomości wyciągane z wydanych danego dnia gazet, to nie jest coś, co jest wyznacznikiem profesjonalnego radia. Ale przecież Afera takim radiem nie jest! Dlatego też odsuńcie niechęć na bok i zanurzcie się w muzyce!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz