wtorek, 14 stycznia 2014

Kącik Melomaniaka- Jak Gun's n Roses stało się Kazikiem?

Czy nasze gusta muzyczne są stałe?

 Muzyka jest jednym z nieodłącznych elementów naszego życia. Niektórzy z naukowców obok uzależnienia od Internetu, alkoholu i papierosów, stawiają  również uzależnienie od muzyki. I trzeba przyznać jajogłowym, coś w tym ich rozumowaniu jest. Nie wierzycie? Spróbujcie przez tydzień nie sięgać po słuchawki, nie włączać radia, unikać czegokolwiek, co ma jakiś związek z rytmem, melodią itd. Ciężko, co nie?

Wytłumaczyliśmy już sobie, że bez muzyki żyć jest nam bardzo ciężko.Mała dygresja: Ci, którzy nie znali mnie w okresie przedgimbazjalnym, mogą przeżyć wyjątkowo ciężki szok, kiedy powiem, że w czasach podstawówki byłem wielkim fanem polskiego rapu i hip-hopu, a teksty Peji, czy Słonia znałem na pamięć. Nawet przez jakiś czas marzyłem o fullcapie, ale jakoś nigdy mi się nie udało uzyskać zgody rodziców. Ale spodnie-wory miałem. Oczami wyobraźni widzę już znajomych, którzy czytając to, co przed chwilą napisałem, kręcą z niedowierzaniem głowami, ponieważ przez ostatnie cztery lata chodziłem z kudłami do karku i straszyłem wszystkich wokół demoniczną aparycją, znaną miłośnikom pogo i ściany śmierci. Skąd zatem taka przemiana?

Wszyscy dojrzewamy i się zmieniamy. Bo przecież nie kręcą już nas książki o Kubusiu Puchatku, słuchanie przebojów Arki Noego akceptujemy tylko na Luxfeście, a zabawę w krzesełka zastąpiły gry weselne. Tym bardziej nie należy się dziwić, że z  czasem fullcap ustąpił miejsca skórzanej kurtce. To oczywiste. Co jednak ciekawego zauważyłem na swoim przykładzie, to zmiana zainteresowania w obrębie jednej dziedziny muzyki.

Pierwsze symptomy zainteresowania muzyką, w której wiodącą rolę odgrywa gitara elektryczna, był mój Tata, wielki fan Queen, który w jednej z szafek trzyma wszystkie albumy Freddiego i spółki. To właśnie On przebudził u mnie skrytego włochacza, kiedy w trakcie cosobotniego sprzątania wstrząsnął posadami domu utworem "Ich habe keine Lust" zespołu Rammstein. Początkowo traktowałem ten gatunek i zespół jako ciekawostkę, coś, czym można było masakrować uszy swoje i kolegów przy najwyższym poziome głośności na mp3(stary gruchot z 256 mb pamięci-wtedy był to dla mnie szczyt techniki). A potem już coraz mniej słuchałem zakapturzonych kolesi z maczetami w dłoniach, skupiając się na tych, którzy odgryzają nietoperzom głowy w trakcie koncertów. Innymi słowy, muzyka różna, świry te same.

Przechodząc jednak do meritum: Okres Limbazy to dla mnie kolejne przemiany. Już nie interesuje mnie piszczący jak przekłuty balon Axl, który powinien już dawno zejść ze sceny niepokonany. Wraz ze wzrostem świadomości o otaczającej mnie rzeczywistości, moja uwaga zaczęła bardziej skupiać się na tym, co autor danego tekstu chciał nam przekazać. A ekipa Pistoletów i Róż poza tym, że chce pojechać do Rajskiego Miasta, nic wartościowego nam nie przekaże. I wtedy doznałem cudownego olśnienia! Jak mawia pewne bardzo mądre przysłowie: "Cudze chwalicie, swego nie znacie". W ten właśnie sposób wylądowałem w krainie Kultu, Dżemu i tym podobnych zespołów.

To stan na styczeń 2014 i zakończona moja rola.A co będzie za kilka kolejnych lat? Kto wie, może tanio sprzedam skórę, znów zapuszczę włosy i zostanę Rastafarianinem jak Snoop Dogg? Tylko on w sumie musiał wypalić przez kilkanaście lat z ciężarówkę zielska, aby zacząć kochać wszystkich wokół. Chyba prościej będzie pójść na jeszcze jeden rockowy koncert. U was też tak drastycznie zmieniały się gusta? Piszcie w komentarzach!

3 komentarze:

  1. Witaj.
    Na wstępie muszę wyznać, że tym razem bardzo mi się podoba to co tu napisałeś. Jest inne od Twoich wcześniejszych wypowiedzi.
    Muzyka to nieodzowny element naszego życia, ponieważ otacza nas wszędzie. Czy bez niej na pewno da się żyć? Jak wyobrażasz sobie krok bez dźwięku? Niemożliwe, prawda?
    Jeśli chodzi o uzależnienia czy nie są one po prostu nawykami? Do wszystkiego da się przyzwyczaić jednak przestać coś robić jest znacznie gorzej, taki odruch bezwarunkowy.
    Przy okazji.. Słoń w podstawówce? Wow.. Musiałeś mieć mocne nerwy, do dziś pamiętam jak wstrząsnął mną kawałek Love forever (o ile dobrze zapamiętałam tytuł) brrrrrrrrr.
    Do końca nie zgodzę się z Tobą. Faktycznie, niektóre rzeczy żegnamy substytutami dojrzałości, ale uzależnienia o których mówisz w pierwszej części pozostają. Wychowana na Queenie( z tego co piszesz przypuszczam, że Ty także) i innych wspaniałych klasykach moja słabość do nich wciąż nie maleje, a wręcz przeciwnie.
    Jeśli chodzi o gusta. Cóż moje non stop się zmieniają. Kiedyś fanka wróżek i Harrego Pottera. Dziś sama tworzę bajki (póki co do szuflady). Jednak zauważyłam, iż moje gusta (me gusta ^^ ) zwykle są ze sobą powiązane.
    Jestem ciekawa czym podzielisz się z czytelnikami następnym razem.
    Panna M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wstępie chcę podziękować, że nie uznaje mnie już pani za kopistę, oszukistę i ogólnego ściągacza tekstów! :D
      Od znajomego rodziców usłyszałem,że tak jak kiedyś był wielkim fanem rocka, tak teraz interesuje go głównie muzyka klasyczna. To może oznaczać, że pewne stare miłości znikają. Ja na przykład do polskich rapsów nie tęsknię wcale :P Cieszę się, że zostałaś moją stałą czytelniczką, liczę na reklamę wśród znajomych i zapraszam w okolicach czwartku/piątku po nowy tekst :)

      Usuń
    2. Drogi Panie ;)
      Moja opinia się tak łatwo nie zmienia. Przyjęłam to co powiedziałeś za prawdę, lecz bądź ostrożny :) Z pewnością jeszcze tu zajrzę. ^^
      Panna M.

      Usuń