środa, 23 kwietnia 2014

Nowe okulary...

+10 do inteligencji, czy raczej oskarżenia o podążanie za modą?

Wreszcie stało się! Po ponad czterech latach noszenia jednych i tych samych ohydnych oprawek zdecydowałem się na zmianę image'u. Nie jest to może tak drastyczny krok, jak decyzja o ścięciu włosów, ale jestem pewien, że przez co najmniej tydzień będę przyciągał spojrzenia na korytarzu... Ciekawi mnie tylko, o jakim wydźwięku.

Zmiany nie są rzeczą dla nas naturalną. Lubimy kiedy świat jest uporządkowany, wiecie pasta do zębów zawsze jest po lewej stronie, lodówka po otworzeniu zazwyczaj jest pełna czegoś dobrego, a polska reprezentacja piłki nożnej dostaje po tyłku z regularnością szwajcarskiego zegarka. Kiedy widzimy świat uporządkowanym, wtedy wydaję się nam on mniej straszny. Jednak zmiany są wbrew pozorom rzeczom naturalną- choć chcielibyśmy, żeby było inaczej, to w życiu nic nie trwa wiecznie. Kiedyś nawet "Gra o Tron" się skończy(najprawdopodobniej wszyscy umrą) i Lionel Messi odejdzie na emeryturę. Dlatego też zmian nie należy się bać. Trzeba się tylko na nie dobrze przygotować, na przykład zadać sobie pytanie: "Czy ja na pewno będę dobrze wyglądać, kiedy wygolę sobie trzy czwarte włosów i ufarbuje resztę na różowo?"- nie, nie będziesz dobrze wyglądać! Tak samo jest ze wszystkimi innymi zmianami w wyglądzie. Trzeba sobie zadać pytanie jak w tym wyglądam i jak się czuje? Bo jeżeli w czymś prezentujemy się niesamowicie, a nie czujemy się swobodnie, to tak naprawdę możemy zakładać to coś jedynie na imieniny cioci, lub imprezy, zależy od stylu tego czegoś.

Wracając jednak do tych moich bryli. Wyglądam w nich trochę jak Maciej Frączyk, czy inny Kuba Wojewódzki, możecie zatem odnieść wrażenie, że podążam za jakąś głupią modą, czy coś w tym stylu. Otóż oznajmiam wszem i wobec, że z modą mam tyle wspólnego co woda toaletowa z tym co faktycznie pływa w ostępach kibelka. Po prostu w tym nowym kawałku plastiku czuję się całkiem dobrze(nareszcie nic nie zjeżdża!), wyglądam też ponoć trochę mądrzej(pierwsze wrażenie jest ważne, potem się to jakoś zamaskuje), więc chyba należy zaliczyć wybór za udany. Tylko jak to przyjmą w szkole...

Na koniec jeszcze jedna sprawa. O mało nie wybuchnąłem głośnym rechotem  w salonie Vision Express(nie będziemy się patyczkować i zasłaniać, jestem za mało znany, żeby ktoś się obraził), kiedy zobaczyłem ceny niektórych oprawek. Ja wie, że trzeba być modnym i jeżeli nie nosisz Gucci, czy innego Armaniego to jesteś wyklęty z towarzystwa, ale płacić prawie 900 zł za coś, czego przez większość czasu nawet nie widzisz?? Przecież w tym sprzęcie najważniejsze są soczewki, kawałki plastiku, które są dokładnie takie same w okularach dla biedoty, jak i dla burżujów. Z drugiej strony oprawki tak naprawdę niczym się nie różnią, oprócz tej przysłowiowej metki, w tym wypadku wygrawerowanej na boku nazwie producenta. Jeżeli wydaliście kiedyś na oprawki do okularów więcej niż trzysta złotych, to oficjalnie zostajecie przeze mnie wyśmiani i nie obchodzi mnie to, że wasi rodzice mogą wykupić moich. A co wy sądzicie o moich nowych okularach? Jest w ogóle powód, żeby się tak podniecać? Piszcie w komentarzach!

3 komentarze:

  1. Wyglądasz spoko (y)
    P.S. Moje okulary kosztowały 350zł. Wyśmiejesz mnie teraz? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mają połączenie z wi-fi? Są może z tytanu? Czy po prostu mają nalepkę?

      Usuń