Obecna sytuacja w Europie coraz bardziej zaczyna przypominać czajnik na gazie. Wszystko w środku buzuje i świszczy. Zdenerwowanie społeczne sięga zenitu, na dźwięk nadlatujących samolotów płaczą nawet dzieci w przedszkolach. W związku z tym postanowiłem spotkać się z prezydentem Władymirem Putinem, aby przeprowadzić konstruktywną dyskusję o przyszłości świata, życiu prywatnym prezydenta i jego przyszłych planów.
Spotkanie zaplanowane było początkowo w wygodnej i dobrze wyposażonej daczy pod Moskwą, jednak Władymir Putin nie chcąc, abym poczuł się obco w tym nowym środowisku, postanowił wraz ze świtą przybyć do pod-poznańskich Kamionek. Niestety, ze względu na moją nikłą znajomość języka Iwana Groźnego, zmuszony byłem skorzystać z pomocy tłumacza. Wywiad jest w stu procentach prawdziwy, na potwierdzenie czego w trakcie czytania tekstu będziecie mogli zobaczyć moje wspólne zdjęcia z Władymirem Putinem.![]() | ||
| Przywitanie z Panem Prezydentem. |
Na samym początku dom zostaje otoczony przez służby bezpieczeństwa. Bez najmniejszego dźwięku na trawniku przed domem ląduje helikopter Specnazu, a przez płot z gracją baletnicy w "Jezioru łabędzim" przebija się T-90. Ten ostatni przypadkiem jednak zahacza o zjeżdżalnie i huśtawki. Na całe szczęście jedzie już ekipa inżynieryjna. W końcu z przetransportowanego przez spadochron pancernego BMW wysiada on, prezydent Putin. Krótki rzut oka na okolicę, przyjazne podanie dłoni, szybkie zapytanie o czaj i już możemy siadać do rozmowy. Władymir(jesteśmy już ze sobą na "Ty") siada w sposób luźny, zarzucając nogę na nogę i oglądając, jak Makłowicz szykuje "Łososia po Krymsku".
R(edaktor):
- Z wielką radością pragnę Pana powitać w swoich skromnych progach!
P(utin):
- W rzeczy samej progi faktycznie są dosyć skromne... to czego pan ode mnie chciał? Za kwadrans jestem umówiony na Krymie- otwarliśmy tam właśnie nowe pole golfowe, w starej, po-ukraińskiej bazie morskiej.
R:
- W takim razie będę się streszczać: Na początek kilka pytań o obecną sytuację na świecie. Czy nie uważa Pan, że przejęcie Krymu przez nacjonalistyczne rosyjskie bojówki może być zarzewiem konfliktu?
P:
- Zdecydowanie tak. Jako głowa największego, najbogatszego, najbardziej bogatego w wódkę kraju, zobowiązany jestem do przygotowania zbrojnej interwencji na Krym. Przecież nie wydawałem żadnej zgody na to, abyśmy zajmowali te tereny! Mieliśmy się kierować w stronę Bałtyku. BAŁTYKU CHOLERA! Zdradzę Ci sekret, właśnie Tobie, bo zależy mi na podtrzymywaniu dobrych kontaktów z niezależnymi mediami. W ogóle jestem za wolną prasą( Tutaj Władymir robi wyjątkowo poważną minę). Wracając jednak, moi generałowie przyszli na posiedzenie Sztabu Generalnego prosto z urodzin Saszy. A Sasza, dobry gospodarz, ugościł ich iście po słowiańsku. Wygląda na to, że z tego wszystkiego ci poważni ludzie źle obrócili mapy, wskutek czego jesteśmy teraz na Krymie zamiast na kremówkach! Teraz te uzbrojone bojówki zagrażają bezpieczeństwu Rosji, co zmusza nas do radykalizacji postępowania. W tym celu musimy zająć jeszcze... w sensie zdobyć strategiczne przyczółki... znaczy się poprosić braci Ukraińców o wsparcie w postaci baz wypadowych w okolicach Doniecka. W przeciwnym wypadku potraktujemy to jako napaść na terytorium Federacji Rosyjskiej, co oznacza głosowanie parlamentu(Tutaj Władymir puszcza oko do służbistów, którzy odpowiadają mu tym samym) za zgodą na zbrojną interwencję.
R:
- Co sądzi pan o oskarżeniach o sfałszowanie wyników referendum o przyłączeniu Krymu do Rosji?
P:
- Jakie referendum? Co to za prozachodnie, burżujskie bzdury. Pierwszy raz słyszę o jakimś referendum! Chciałem, to przyłączyłem, po co pytać o zgodę?(Następuje chwila krępującej ciszy, po czym tłumacz wyraźnie zakłopotany tym, co przed chwilą powiedział, powtarza jeszcze raz moje pytanie). A! Teraz wszystko stało się jasne. Widać, że ten tłumacz jest wyciągnięty za pięć dwunasta, w ogóle nie skupia się na rozmowie. Swoją drogą wyjątkowo apetycznie wygląda ten łosoś, chyba każę Tatianie go dzisiaj zamówić... Tak, o czym my to?
R:
- To już właściwie nieważne, zostawmy na chwilę politykę. Władymirze Władymirowiczu, proszę wyjawić mi i naszym czytelnikom, czy to prawda, że poluje Pan na tygrysy?
P:
- Ha! Żeby tylko! Chociaż ostatnio stało się to coraz trudniejsze, ponieważ jest to ginący gatunek. Ze względu na to ciężko skubańców znaleźć. Ale za to zainteresowałem się nowym hobby: wędkarstwem! Początkowo szło mi dosyć słabo, łapałem same sumy i węgorze, ale ostatnio chyba nabrałem wprawy, bo marmurowe ściany mojej ubogiej daczy zdobią ostatnio dwa żarłacze białe i jeden marlin. Poza tym lubię czasem wyjść na grzyby, zwłaszcza po trufle. Czytałem w podręcznikach, że nie ma możliwości, abym znalazł truflę pośrodku rosyjskiej tundry, a tu proszę jakie zaskoczenie, dwa trzydziestokilogramowe okazy przerobiłem ostatnio na kilka butelek truflówki! Oj Sasza się ucieszy!
R:
- Kolejne pytanie dotyczy pana życia prywatnego. W pewnym momencie krążyły plotki, jakoby miał pan romans z jedną z rosyjskich lekkoatletek. Wiem, że temat jest wyjątkowo delikatnej natury, ale może mógłby to pan jakoś skomentować?
P:
- Skomentuje to krótko: Zawsze byłem wierny swojej pierwszej żonie. Wszelkie plotki są rozsiewane przez natowską propagandę i mają na celu zdyskredytowanie mnie w oczach opinii międzynarodowej. Rosja prowadzi politykę prorodzinną i popieramy jej tradycyjny model. Wszelkie pozamałżeńskie romanse uważam za ohydne i niegodne prawdziwego mężczyzny( W tym momencie zaczyna drgać telefon. Twarz prezydenta zaczyna wyrażać coś na kształt zainteresowania. Zaczyna szybko mówić po rosyjsku. Urażony wcześniejszymi komentarzami tłumacz dostrzega swoją szansę na rehabilitację i zaczyna tłumaczyć. Słychać jednak, że idzie mu to z trudem, ponieważ słychać jedynie pojedyncze słowa takie jak: Za słona zupa, kupić mleko, Dobrze misiu, Stara raszpla, Natalia Pokłońska.).
R:
Ostatnie pytanie zatem, ponieważ słyszę, jak telefon panu jeszcze drga w kieszeni. Czy w najbliższej przyszłości możemy oczekiwać zbliżenia politycznego na linii polsko-rosyjskiej?
P:
- Tak, mam daleko idące plany jeżeli chodzi o Rzeczypospolitą, ale nie da się ukryć, że nie jesteście jedynym partnerem, z jakim zamierzamy utrzymywać kontakty. Na naszym dyplomatycznym celowniku widnieją również Litwa, Łotwa, Estonia i wschodnie Niemcy. Przecież są to tereny rdzennie Rosyjskie! Co tu dużo mówić, rozpatruje napisanie listów do przywódców tych państw o zwiększenie roli mniejszości rosyjskiej w życiu publicznym. Jest to prawdopodobniej jedyny sposób na obronę przed uzbrojonymi bojówkami. I pamiętajcie, wasze mniejszości narodowe potrzebują ciebie!
Po tych słowach dostaję do ręki dokument do podpisania, w mocy którego nie mogę pisać niczego, co nie zostało nagrane w trakcie wywiadu. Nie mogę również mówić o tym, co jeszcze zostało zabronione. Między Bogiem a prawdą nie powinienem nawet wspominać, że dostałem jakikolwiek dokument. W ciągu kilku minut BMW odpala spadochron od spodu i leci z powrotem do góry, czołg wyjeżdża maltretując ogródek, a helikopter odlatuje tak cicho jak przyleciał. Mogę jednak z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że jesteśmy całkowicie bezpieczni, ponieważ bracia Słowianie mogą w każdej chwili przyjść nam na pomoc!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz