niedziela, 2 marca 2014

Wszyscy Internauci to idioci

O tym, jak elektryczna sieć, łącząca wszystkie komputery na świecie zrobiła z nas debili

    Pewnego dnia grupa jajogłowych amerykańców wpadła na genialny pomysł: "Hej, zróbmy tak, aby dane z jednego komputera były dostępne także na innym!". Wtedy jeszcze nie zdawali sobie sprawy z tego, że niewinny eksperyment wojskowy(oksymoron?) stanie się iskrą, która wywoła eksplozję zdjęć słodkich kociaków, dziewczyn walących zdjęcia samym sobie stojąc przed lustrem w toalecie, oraz rozprzestrzeni i rozpowszechni wszelkie rodzaje i gatunki głupoty, od namolnego zadawania pytań i dzielenie się zdjęciami tego, co się zjadło na śniadanie, po chlanie browarów na czas. Prawie za każdym razem, gdy widzę podobne aktywności na portalach społecznościowych, czy wrzucane na główne strony "Poważnych Portali"; do głowy przychodzi mi tylko jeden cytat:
  
    Dobra, teraz trochę wolniej. Dlaczego rzucam obelgami na lewo i prawo i zachowuję się jak typowy, internetowy zresztą pieniacz? Co wywołało u mnie takie a nie inne odruchy wymiotno-zwrotne? Wieczorne przemyślenia? Chwila wolnego w trakcie codziennej toalety? Filozoficzne monologiczne dysputy odbywane pod prysznicem? Cóż, aby było atrakcyjniej uznajmy właśnie taką wersję wydarzeń.
    Dlaczego zatem jesteśmy idiotami? Przecież Internet niesie ze sobą tyle pozytywów: Możemy czerpać z niego nieograniczoną wiedzę, dzielić się poglądami, mięć dostęp do aktualnych informacji niemal natychmiast, nie bać się wygłaszać swoich, często kontrowersyjnych tez. Przeczytaliście to i zgłupieliście? Bardzo słusznie, bo prawie nic z tego, co zostało wyżej przedstawione nie ma przełożenia w rzeczywistości.
    Czerpać nieograniczoną wiedzę? Oczywiście, tylko ogranicza się ona często do zawodnej Wikipedii, która posiada wiele wad i nie jest doskonała. A dupy mamy za ciężkie i po będące zaufanym źródłem informacji słowniki sięgać się już nie chcę. Poza tym, ktoś naprawdę korzysta z Internetu aby się uczyć? Pomijam jednostki genialne, Leonardów Da Vinci samouctwa, którzy są dla mnie osobami z innej planety. Większość naszej aktywności to przeglądanie Kwejka, granie w głupie gry i pisywanie ze znajomymi, z którymi boimy się zagadać w realnym świecie.
    Dzielić się poglądami? Krzyczenie i wyzywanie, oraz ogólny trolling to nie dzielenie się poglądami, Drodzy Czytelnicy. Powiem krótko: Nigdy nie brałem udziału w żadnej dyskusji na forum, ponieważ anonimowość piszących często pozwalała im na zdjęcie z siebie krępujących zasad moralnych i obrzucanie niewybrednymi wyzwiskami  swoich oponentów. Poza tym, ilu z nas ma coś sensownego do powiedzenia? Ci, którzy mają, zostają politykami, albo zakładają blogi(muszę podreperować ego).
    Dostęp do aktualnych informacji? Zgadzam się, w tym Sieć jest niezawodna i nie mogą się z nią równać ani telewizja, ani radio, o prasie nie wspominając. Jednak kosztem szybkości przesyłu wiadomości, cierpi ich jakość. Powiedzmy sobie szczerze, rzetelnych felietonów, ciekawych reportaży, czy poruszających ważne sprawy artykułów jest tyle, ile prawdy w przedwyborczych obietnicach polityków. W dodatku większość portali informacyjnych  za najważniejszy wyznacznik ważności wiadomości uznaje jej "klikalność"; a nie przygotowanie merytoryczne.
    Od razu zaznaczę, moim celem nie było odciągnięcie was od Internetu. Jest to rzecz, która tak bardzo zakorzeniła się w naszej codzienności, że nie jesteśmy sobie bez niej w stanie wyobrazić życia, tak jak bez pilota do telewizora, czy słuchawek dousznych. Nie liczę też na to, że dzięki mnie zmienicie postępowanie i od dzisiaj zaczniecie korzystać z Sieci tylko jak jajogłowi, o których napisałem na początku, ponieważ kiepski ze mnie guru i raczej nie mam patentu na "Rząd Dusz". Łudzę się jedynie, że po spojrzeniu w lustrzane odbicie zostanie w was chodź odrobina refleksji i zmienicie swój sposób bycia. Pamiętajcie, tam za oknem też jest Internet, tylko taki bezpłatny i lepszy w odbiorze. Pamiętajcie tylko o jednym: "Czerwonych Lenonek" tam nie ma!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz