piątek, 28 lutego 2014

Ekran kontra papier- czyli co jest lepsze= Ebook czy książka papierowa?

Starcie, które może zdecydować o przyszłości moli książkowych.

    Żyjemy w czasach postępu, elektroniczne wyposażenie i połączenie z Internetem mają nawet lodówki i piekarniki, więc nie powinno nas też dziwić, że rozwój technologiczny dopadł także prawdopodobnie najstarszy sposób czerpania wiedzy-książki. Wiecie, komu chciałoby się nosić coś tak wielkiego w plecaku, kiedy można to skrócić i zmniejszyć do rozmiarów telefonu i tabletu? Sytuację to i niszę wypełniły najpierw audiobooki i to rozwiązanie ciągle funkcjonuję na rynku. Jednak ja zawsze byłem osobą czerpiącą bardziej z doświadczeń wzrokowych i nie potrafiłem się skupić na tym, co się do mnie mówi(może dlatego ludzie ciągle zwracają mi uwagę). Z tego powodu moją uwagę znacznie bardziej przykuł wynalazek zwany Amazon Kindle. Jest to wyjątkowo poręczne i wygodne urządzenie, nie mieszczące się może do kieszeni, ale która książka mieści się do kieszeni? Odciążenie bagażu ze parunastu ciężkich tomiszczy i zwolnienie miejsca na inne, być może bardziej potrzebne rzeczy? Dla mnie brzmi całkiem zachęcająco, zwłaszcza, że jedno naładowanie starcza na miesiąc użytkowania!
    Oczywiście życie to nie bajka i nie mogłem sobie pozwolić na dosyć drogi sprzęt od Amazon, więc rodzice zdecydowali się na zakup zamiennika w postaci czytnika Prestigio. Cóż, nie był to sprzęt tej samej klasy, raczej substytut kiepskiej jakości tabletu, z baterią wytrzymującą do ośmiu godzin, z wieszającym się bez przerwy systemem Android. Powód nabycia czytnika ebook'ów był jeden: Dostęp do pirackich wersji książek przez Internet. Od czasu, kiedy znalazłem świetną bibliotekę z dużym wyborem fantastyki, horrorów i sensacji, wstydzę się tego co robiłem, ale poniekąd zostałem do tego zmuszony przez absurdalne ceny papierowych skarbnic historii. Powiem krótko: Ściągnięte PDF-y czasem nie miewały polskich znaków, co zabijało przyjemność z czytania jak niemiecki dubbing we "Władcy Pierścieni"(Ci, którzy jeżdżą po Europie i mają czasem przyjemność zatrzymać się w niemieckich hotelach wiedzą o czym mówię).
    I tutaj jest clue tej historii. Czy warto inwestować w ebooki, czy może lepiej pozostać przy standardowych, sprawdzonych formach papierowych? Zazwyczaj w takich przypadkach mówię: "Dla każdego coś dobrego". Jednak tym razem będę faworyzował jedną opcję. Nic nie jest w stanie zastąpić ciężaru i zapachu nowo kupionej książki, faktura kartek, pięknie zaprojektowana okładka. Poza tym, na czym zgarniecie autograf swojego ulubionego autora, jeżeli kiedyś przypadkiem gdzieś go spotkacie(marzenie wiem, ale w nie zawsze trzeba wierzyć). Dacie mu mazak i każecie sobie nabazgrać na ekranie?
    Prawda jest taka, że decyzję co do losu papierowych wydań podejmiemy my, kupujący, głosując swoimi portfelami, a raczej ich szeleszczącą zawartością. Ja będę głosował na stare metody(przynajmniej w tej sprawie wiem na kogo głosować.) A was mam nadzieję że przekonałem do swoich racji i nie wspomożecie elektronicznego gadżetu od Amazon. Jeżeli nie, piszcie w komentarzach, to jest dobry temat do dyskusji...

1 komentarz:

  1. Jestem za papierową wersją, choć ceny powalają. Zgadzam się, że nic nie zastąpi szelestu papieru. Dla mnie pocieszeniem są ... biblioteki. Często je odwiedzam i nie jestem jedyna (na szczęście).

    OdpowiedzUsuń