wtorek, 18 lutego 2014

Kącik Melomaniaka- Co było pierwsze- Melodia czy słowa?

Czyli konflikt tak stary jak muzyka
   Uwielbiamy piosenki zagraniczne, nie znam osoby, która nie miałaby  na swojej playliście ani jednego utworu śpiewanego w języku angielskim. Z jednej strony to dobrze o nas świadczy, nie zamykamy się na nowe doświadczenia i chcemy poszerzać horyzonty muzyczne. Prawda jest jednak taka, że to, przed chwilą napisałem,  to tłumaczenie trzynastolatka, który został zmuszony do odpowiedzenia na pytanie: "O czym właściwie jest ta piosenka?".
   W dzisiejszych czasach zdecydowaną przewagę nad warstwą merytoryczną tekstu ma jego melodyjne brzmienie. Można to tłumaczyć na wiele sposobów, mi najbardziej podoba się teoria o przyspieszeniu życia- żyjemy szybciej, więc nie mamy czasu zastanawiać się nad tym, co ściągnięty na telefon artysta ma nam do powiedzenia. Analogicznie, gdybyśmy chcieli się dowiedzieć, co śpiewak przekazuje swoim nieziemskim głosem, to przypominałoby to spotkanie wyjątkowo pięknej dziewczyny, o nieziemsko nieatrakcyjnym wnętrzu. Nie możemy się zatem dziwić, że włączając radio i słuchając polskojęzyczną piosenkę, mózg się lasuje i szuka ucieczki w utwory zagraniczne. Dzieje się tak, ponieważ w większości przypadków nie jesteśmy w stanie domyślić się po pierwszym przesłuchaniu, jakie jest tłumaczenie tekstu na nasz język. Sądzicie, że się mylę? Czy gdyby piosenka "Gangnam Style" nie brzmiała po prostu dobrze(zależy dla kogo, ale z establishmentem się nie dyskutuję), to czy zyskałaby taki posłuch? A jestem w stanie się założyć, że dziewięćdziesiąt pięć procent  osób, które kiedykolwiek słuchały tej piosenki, nie jest w stanie powiedzieć, co ten śmieszny "Chińczyk" w okularach śpiewa. Reszta to Koreańczycy.
   Przejdźmy zatem do meritum- co właściwie powinno być ważniejsze- Słowa, czy melodia? Powinniśmy czerpać radość z ciężkiego brzmienia gitary, bądź elektronicznego bitu, czy może wsłuchiwać się w przekaz poezji śpiewanej? Słuchacze dzielą się na dwa obozy: Fanatycy dźwięków będą się bili o swoją rację, niczym Jagiełło pod Grunwaldem, argumentując to albo w sposób, który wyklarowałem już wyżej, bądź nawiązując do chlubnej przeszłości muzyki w jej klasycznej postaci, w której przecież słów nie było, a przecież są docenianie przez tzw. Inteligencje. Bojownicy słowa natomiast, będą wychwalać pod niebiosa tekst, twierdząc, że cała reszta nie jest warta nawet splunięcia. Co począć w tej sytuacji?
   Prawda, jak zwykle, leży po środku. Prawdą jest, że Beethoven i Paganini nie potrzebowali bystrego języka, ani zdolności kształtowania rymów, aby tworzyć dzieła piękne i niezapomniane. Jednak stosowanie tych samych kryteriów do współczesnej muzyki techno mija się z celem, ponieważ genialni muzycy używali melodię do opisania swoich uczuć, emocji, przemyśleń, a jeżeli ktoś mi wskaże przemyślenia, które przekazuje Skrillex w swoich "wiertarkach", to jeszcze tego samego dnia podrałuje na kolanach do Częstochowy. Z kolei słowa również są ważne, jednak jadąc w wyjątkowo głośnym tramwaju(a takich niestety w Poznaniu jest multum) ciężko jest wychwycić treść śpiewanych słów. Gdybym pożądał tylko i wyłącznie treści, a melodia by się dla mnie nie liczyła, to sięgnąłbym po poezję, albo naukową rozprawę.
   Utwór idealny powinien zatem nie tylko zachwycać dźwiękami, które będziemy powtarzać bez udziału woli w różnych sytuacjach(nudna lekcja, toaleta), ale również powodować, że tekst doprowadzi nas do łez smutku, bądź szczęścia, skłoni do refleksji, albo po prostu zainteresuje, a nie odrzuci, niczym kolejne liryczne wyczyny zespołu LemON.

3 komentarze:

  1. Zwykle staram się łączyć jedno z drugim. Posluchaj sobie Bajora, lub Sinatry i oczywiście Freddiego ;-) ciary gwarantowane. Radia aż boję się tykać bo pełno w nim jakiś ,słowian' czy filizanek i innych podobnych kiczhitów które nie wiem czy są tak wspaniałe a ja ich po prostu nie rozumiem, czy na odwrót. Wracając do PSY..cóż koreańczycy go nie lubią. Znałam go i ten utwór na długo za nim stało się to modne i znów nie rozumiem skąd ta potrzeba ujezdzania niewidzialnego konia. Dokąd ten świat zmierza? Mam nadzieję że to wkrótce się zmieni. Panna M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawie piszesz, chętnie poczytam dalej! nie poddawaj sie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super artykuł, sukcesów w pisaniu! :D

    OdpowiedzUsuń