Pełnoletniość to fajna sprawa. Wiecie, wreszcie możecie pójść do sklepu po piwo nie bojąc się niezbyt przyjemnego i zaskakującego pytania w stylu: "dowodzik jest?". Możecie zacząć zdawać na prawo jazdy i wozić się po mieście jak dziki gangster(najprawdopodobniej tego nie zrobicie, ponieważ podobnie jak ja nie stać was na benzynę,samochód,ewentualnie nie macie czasu łazić na kurs). Wreszcie, to już pewnie nie wszyscy, możecie być przydatni także dla drugiego człowieka i iść oddać krew, zapisać się do listy dawców szpiku i tak dalej. Ja,gdy tylko wreszcie biurokratyczny system przemieli wysłaną aplikacje o dowód, zamierzam dosłownie podzielić się swoją osobą z innymi. Pełnoletniość ma jednak swoje gorsze strony. Żyjemy w systemie demokratycznym, który pomimo tego, że ma swoje wady, to i tak jest najlepszym spośród innych zasugerowanych sposobów na sprawowanie władzy. Nieodłącznym elementem demokracji są wybory, które z definicji mają być odzwierciedleniem woli ludu. Jednak co się staje, kiedy wybory stają się szopką?
Na początek kilka słów o reklamach wyborczych. W mainstreamowych mediach nie raz i nie dwa głoszono upadek kultury wyborczej, informując o najprawdopodobniej najbrzydszych spotach w historii. Powiem szczerze, że nie chciało mi się marnować czasu na oglądanie czegoś, co pomimo tego, że jest słabe, nie jest zarazem śmieszne. Gdzieś tam mignęła mi morda polityka wyskakująca zza krzaka, oraz krzyki pewnej pani mówiącej "Mam w dupie waszą politykę!". No cóż, faktycznie żenada. Jednak ja nie o tym. Wg. mnie jeżeli już polityka zajmuje czas antenowy i zabiera go innym programom, to powinna go chociaż wykorzystać w jakiś pożyteczny sposób. Ja na przykład chętnie dowiedziałbym się co nieco o programie danej partii. Wiem, że to mniej przyciąga uwagę widza, niż wykrzykiwane w stronę kamery wulgaryzmy, bądź pokazanie golizny(mam szczerą nadzieję, że sprawy nie zaszły jednak tak daleko), ale hej! To jest polityka! Sprawa dosyć poważna. Tu nie powinno chodzić o przykuwanie nas do telewizorów, bo to mogą robić reklamy proszków do prania, Lexusów czy innej Pepsi. No, ale najwyraźniej żyję w trochę innej rzeczywistości. A może to po prostu PR nam się w kraju pogorszył?
Rozumiem teraz przeciętnego Kowalskiego(który nomen omen przecież nie istnieje), który zażenowany poziomem tego, co pokazuje mu grające pudełko po prostu nie ma motywacji by wstać z kanapy i zaangażować się w wybory. Tu nie chodzi tylko o to, że mamy niską świadomość społeczną i mało myślimy o dobru ogólnym. Historia pokazuje, że to właśnie w Polsce myśl demokratyczna ma najdłuższe korzenie, nawet pomimo tego, że uprawiana była głównie przez to najważniejsze 10% społeczeństwa. Od tamtego czasu zaszły jednak spore zmiany i trzeba nas, Polaków, edukować na nowo. W szkole już te tematy zostały włączone w program Wos-u, co jednak zrobiono dla uaktywnienia większości społeczeństwa, które tego "przywileju" nie dostała? No cóż, jak na razie nie robi się nic, oprócz krótkotrwałych kampanii reklamowych, które bardzo giną w tłumie kolejnych spotów. Zadaję sobie zatem pytanie, jak wola około 20 procent ludności ma odzwierciedlać poglądy całego społeczeństwa?
| Słabo, bardzo słabo... |
Jakaś konkluzja, pozbawienie złudzeń? Bez przesady, młodzieńczych ideałów demokracji wyzbyłem się już dość dawno, także nie płakałem, kiedy partia, na którą głosowałem, nie przekroczyła progu wyborczego. Trudno, taka jest polityka, nie ma się do czego zrażać. Poza tym, to tylko Europarlament. Decyzje tam podjęte mogą w jakiś sposób wpłynąć na nasze państwo, jednak trzeba pamiętać, że naczelnym organem sprawującym władzę jest sejm i to właśnie tam decydują się losy kraju. Oczywiście tylko w chwilach, kiedy wybrani przez nas przedstawiciele nie obrzucają się wyzwiskami. Niech żyje demokracja...
Podzielam zdanie i według mnie; jeśli nie chce się na nikogo głosować "bo oni wszyscy to złodzieje" to warto chociaż pokazać, idąc na wybory, że my jako naród rzeczywiście możemy decydować kto będzie nas reprezentować.
OdpowiedzUsuń