poniedziałek, 19 maja 2014

6 sposobów na dobry prezent osiemnastkowy

Tak, może i zaczyna być już to odrobinę nudne, że piszę o osiemnastych urodzinach już po raz kolejny. Dla mnie jest to jednak wyjątkowe przeżycie, zwłaszcza, że jego pełnie odkryłem dopiero w gronie znajomych. Urodzinowej imprezy dla przyjaciół nie organizowałem od czasów podstawówki, kiedy to zapraszało się na poczęstunek i  zwiedzanie w KFC, lub Mc'Donaldzie(w ogóle można to jeszcze robić?). Dlatego powrót do starej tradycji skrzykiwania znajomych i wspólnego obchodzenia tego szczególnego dnia sprawił, że włączył mi się lekko nostalgiczny tryb. Przechodząc jednak do meritum, wiem, że zabrzmi to wyjątkowo materialistycznie, ale największe wrażenie na mnie wywołały podarki od gości. Nie spodziewałem się ich kompletnie, ponieważ w zaproszeniu wyraźnie razem z przyjacielem pisaliśmy, aby ich nie było, tym większe wrażenie wywołała niespodzianka, w dodatku tak wyjątkowo trafna. Nie przebierając w słowach powiem, że jedne z prezentów powalił mnie na ziemię swoją absurdalnością(thx Pafció!), natomiast wszystkie inne w jakiś sposób pasowały do mojego sposobu postrzegania rzeczywistości. Dobra, kończę już gadanie o niczym- jedziemy z tym koksem! Oto kilka moich rad jak poradzić sobie z dylematem, co kupić znajomemu na jego osiemnaste urodziny!
1. Alkohol- ale nie byle jaki!

Wódkę kupić każdy może, czasem taniej, czasem trochę drożej. W takim razie czemu by się nie wybić! Wiecie, impreza, którą ja organizowałem nie była jakoś powalająco wielka, dlatego też każdy prezent pamiętam w miarę personalnie(tylko błagam, nie wypytujcie, żeby nie było wtopy), ale już w trakcie biby na 50/70 osób, możecie łatwo się zagubić. Dlatego też zamiast iść na łatwiznę, zagłębcie się trochę w dział alkoholowy zamiast brać coś z brzegu. Czteropak? Krata? Kaman! Uwierzcie mi, nie ma nic lepszego dla solenizanta niż niekomercyjny alkohol. Ja zgarnąłem piwo Delirium Nocturnum... Cholera! Słyszeliście o czymś takim kiedyś? I oto właśnie chodzi!

2. Kolekcjoner kulturalny- tylko dla bogatych!

W kulturze każdy z nas w jakimś stopniu jest zanurzony. Jedni wolą czytać poezje skandynawskich bardów, inni czerpią przyjemność oglądając trylogię Sergio Leone, w końcu istnieją ludzie nie mogący żyć bez Eminema. Zastanów się jednak, zanim będziesz chciał kupić po prostu kolejną książkę/film/płytę do kolekcji osoby, od której dostałeś zaproszenie. Chociaż wiecie, Ci skandynawscy bardowie brzmią już egzotycznie bez wersji rozszerzonej... wracając- to jest wyjątkowy dzień dla osiemnastkowicza, spraw zatem, aby prezent był równie oryginalny i rozbudowany. W tym wypadku dobre jest wcześniejsze rozpoznanie terenu, w razie gdyby już dana osoba miała to, co zamierzamy jej kupić. Kiedy już się dowiemy, że mamy wolną rękę, możemy spokojnie przeszukiwać Intersieć w poszukiwaniu kolekcjonerskich edycji ukochanego  artysty/pisarza/reżysera. Do opisu tego, co solenizant może znaleźć w środku, posłużę się przykładem filmowym. Kupujecie całkiem spore opakowanie, zazwyczaj pakowane w jakiś niezwykły sposób(Pełen serial Lost zapakowany w podróżniczy plecak), w środku oczywiście jest film, dostępny również w wersji reżyserskiej, mnóstwo dodatków(edycja Blu-ray kwadrologii o Obcym zawierała ich prawie 100 godzin!!), czasem jakaś figurka, kod na dodatki ściągane w Internecie itp. Przyjemność taka to jednak całkiem spory wydatek, dlatego upewnijcie się, że macie zasobny portfel.


3. Zwalicie kogoś z nóg czymś szalonym!

Nie ma nic lepszego niż prezent, który doprowadzi solenizanta o ból brzucha. I nie mam tutaj na myśli zupy z Jogobelli i kiszonych ogórków. W krótkiej historii przebywania swoich imprez widziałem już czterdziestu jajcarzy, czyli bandę czterdziestu jajek zapakowanych skrzętnie w pudło po klimatyzatorze. Mnie natomiast zgarnęła się woda Vytatuas(Ci, którzy siedzą za długo w Internecie, wiedzą o czym mówią). Cóż, tutaj nie mogę dawać za wielu rad, to jest naprawdę sprawa indywidualna. Komuś na przykład mogliby się nie spodobać w prezencie "Szewcy", a taką wersję też już widziałem. Aha! To ma być śmieszne, nie komiczne, czy głupie- dlatego też odpuście sobie wszelkiego rodzaju fartuchy z męskimi przyrodzeniami, bieliznę ze śmiesznym napisem, czy coś innego w tym rodzaju. Kupienie czegoś takiego osobie wchodzącej w dorosłość może wywołać uśmiech politowania i dramatycznie zmienić wasze stosunki towarzyskie...

4.Prezent marzeń- zdaj się na profesjonalistów!

Skok na bungee, na spadochronie, dzień na strzelnicy, degustacja w browarze- to wszystko, co kiedyś było marzeniem, teraz nareszcie może się stać prawdziwe! Na pewno słyszeliście o firmach oferujących wyjątkowe przeżycia za drobną opłatą. Na taki prezent, tak samo jak w przypadku wersji kolekcjonerskiej, zdecydowanie lepiej jest zrobić zrzutkę, tak, aby wasze portfele zbytnio nie ucierpiały- wiecie, będą jeszcze inni osiemnastkowicze do obsypania prezentami. No i oczywiście pamiętajcie o tym, aby osobie z lękiem wysokości nie kupować skoku na bungee, chyba, że nie lubicie osoby, która was zaprosiła. Wtedy zrzućcie jeszcze skubańca z mostu w stronę rzeki, tuż przed skokiem mówiąc, że musieliście oszczędzać, także ekipa techniczna nie jest do końca profesjonalna... Tak jak już mówiłem, wcześniejszy wywiad to podstawa.

5. Dorosłość- to brzmi poważnie.

Było trochę śmiesznie i dziecinnie, lecz moi państwo, zegar tyka! Nie ma przed nim ucieczki, nikt z nas nie jest Piotrusiem Panem. Wyżej wymienione prezenty na pewno spodobają się świeżo upieczonym dorosłym, jeżeli jednak chcecie podkreślić, że wchodzą oni na nową drogę życia, to czas zmienić dział i ruszyć w stronę odpowiednich sklepów. Szlafroki,golarki,drogie perfumy,spinki do mankietów,gustowny krawat dla panów. Coś z wystroju wnętrz dla pań(przepraszam, że tak krótko, ale historia moich kontaktów damsko-męskich nie jest tak obszerna, jakbym sobie tego życzył, w związku z czym nie mogłem się tutaj popisać jakąś rozbudowaną anegdotą.). Niech się poczują, jakby już byli tymi prezesami wielkich korporacji, odpowiedzialnymi za działanie setek ludzi. Ja siedząc w drogim szlafroku i popijając wino, przy dźwiękach jazzu sączącego się z gramofonu na pewno bym właśnie tak się poczuł.
6. Coś od serca- czyli zrób to sam.
Szczerze mówiąc, to moja ulubiona kategoria. Wychodzimy w końcu z ram konsumpcjonizmu i materializmu. Pewnie nie raz w trakcie czytania tego tekstu spoglądaliście z niepokojem na swój portfel, uświadamiając sobie, jak bardzo chcielibyście czymś zabłysnąć, ale was na to nie stać. Cóż, nie pozostaje wam zatem nic innego, jak zakasać rękawy i zrobić coś samemu. Wymaga to w prawdzie sporo czasu, ale uwierzcie mi, nic kupnego nie jest w stanie przebić wartości przelanego na podarunek poświęcenia. Nakręćcie film, skomponujcie piosenkę, napiszcie poemat, pamflet, coś śmiesznego, albo na poważnie. Wyskoczcie z tortu, wjedźcie na motorze, wpadnijcie w artystycznym szale na sale jak Adaś Mickiewicz. A przede wszystkim wszystko co robicie, róbcie z wiarą i sercem. Bo właśnie szczerość intencji jest tym, co solenizant doceni najbardziej- uwierzcie mi, sam to przeżyłem. Ciężka praca działa w obie strony, o ile nie zostaliście zepsuci przez siłę pieniądza. Uśmiech na twarzy najlepszego przyjaciela, jest wart całe ciężkiej pracy włożonej w tworzenie arcydzieła...

Specjalne podziękowania dla tych wszystkich, którzy w jakiś sposób pomogli przeżyć mi jedną z najpiękniejszych chwil w moim życiu: Marcinowi,Pawłowi,Kubie,Marcie,Marysi,Halszce,Norze,Kasi,Róży,Zuzi,Adze,Oli,Voltowi,Marasowi,
Gabrielowi,Patrykowi i Jankowi. Rodzicom(dali pozowlenie :D) I Panu Tadeuszowi... wtajemniczeni wiedzą o co chodzi :P. Wielkie Bóg zapłać!

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz