wtorek, 6 maja 2014

18 lat minęło... wcale nie jak jeden dzień!

Czyli krótkie podsumowanie moich młodzieńczych lat życia+ małe refleksyjne pierdolonko!

Wow, to był szalony okres nie da się ukryć! Ludzie mogą mówić, że ciągle jestem w sumie młody i jeszcze sporo życia przede mną. Cóż, nie da się ukryć, jak sobie zrobiłem listę rzeczy, które ciągle mnie czekają to aż się pośliniłem z tej radości. Tak, kryzys wieku średniego i impotencja to jest właśnie to, na co czekam jak robol na dzwonek na fajrant. Ale dosyć gadania o niczym, przejdźmy do konkretów!

Co zatem wydarzyło się przez te osiemnaście lat? Cóż, przeżyłem dzikie lata w przedszkolu, poznałem trochę dzikiego życia i zakochałem się w grach komputerowych- to pewnie dlatego wyglądam teraz tak jak wyglądam, czyli jak lodówka(dobra, miało być bez pierdół!). Kiedyś byłem całkiem nieśmiałym i strachliwym gościem, teraz jak na to wszystko patrzę to chyba jednak trochę się zmieniło. Już nie czuję się nieswojo, kiedy mam rozmawiać ze znajomymi, ale jeśli mam zapytać o drogę osobę na ulicy, bądź stanąć przed tłumem, to szczerze powiedziawszy ściska mnie w piersi, a język zaczyna kręcić beczki i ósemki w mojej jamie ustnej.

Niejednokrotnie zmieniałem gusta muzyczne, załapałem bakcyla czytania- głównie dzięki rodzicom, którzy czytali mi do poduszki, za co przesyłam im ogromne podziękowania. Nie da się ukryć, że bez cudzych myśli przelanych na papier nie byłbym tym, kim jestem teraz. Zwiedziłem także niezły kawał świata! Wyjazdy do Włoch to już w naszym domu niemal tradycja, do tego Praga, Paryż, Londyn(dwukrotnie, o moim najlepszym przeżyciu mogliście przeczytać już wcześniej),Egipt, Monte Carlo i masa innych miejsc mniej lub bardziej ważnych! Nie nauczyłem się może grać na gitarze, ani wciąż nie jestem odkrytym talentem, ale na nartach popylam już od prawie dziesięciu lat, pokonałem lęk przed wodą(żebyście mnie kiedyś widzieli nad brzegiem basenu- kot wrzucony do wanny jest mniej przerażony niż ja wtedy!), zanurkowałem w egipskich wodach, byłem na niezapomnianym meczu ulubionej drużyny.

Ważną sprawą byli i są dla mnie znajomi. Ci dawniej poznani w większości się rozeszli, jeżeli przypadkiem czytają mojego bloga, to niech się też odezwą do mnie na Facebook'u- stara przyjaźń nie rdzewieje! Tak jak już wspominałem przestałem już być cichym strachliwcem przytulonym do sukni mamuni i proces coraz częstszego spotykania znajomych sukcesywnie postępował. Pisząc o ludziach i znajomych nie da się nie wspomnieć o moim mentorze i przewodniku, który niczym Wergiliusz prowadził mnie przez piekło życia i zdradzał jego tajniki. Kuzynie drogi! Jeśli to czytasz(a prawdopodobnie nie, bo nie masz czasu :P) to wiedz, że to, co mówiłem w Berlinie było całkowicie szczere! Najlepsze zostawiłem sobie na koniec. Oprócz corocznego wypadu z ziemi Polskiej do Włoskiej, w kalendarzu wakacyjnym szczególne miejsce zajmował obóz sportowo-rekreacyjny w Dormowie. Dziura to może zabita dechami była, boisk nie było, ja ze sportem też wiele wspólnego nie mam, ale za to ekipę za każdym razem mieliśmy nie z tej Ziemi! No i dziewczyny też trzymały poziom :)
Niech mi teraz ktoś powie, że przez osiemnaście lat życia tak naprawdę niczego nie widziałem! Muszę przyznać, że przez ten okres w moim otoczeniu zmieniło się całkiem sporo. Telefony teraz nazywają się smartfony, w telewizji nie lecą już dobre kreskówki, muzyka stała się jakimś kiepski dowcipem, a dostęp do Internetu mamy praktycznie wszędzie. Słownik młodych ludzi zmieniał się częściej niż kreacje Lady Gagi(o której ostatnio trochę przycichło- czyżby minęło pięć minut sławy?), stylu ubierania się nigdy nie ogarniałem, więc się nie wypowiem. W kinach na stałe zagościło 3-D, polska reprezentacja w piłce nożnej wciąż nie strzeliła gola, Małysz zmienił się w Stocha, a Michael Jackson w Justina Biebera(Boże, dlaczego?).

Czy czuję się teraz dojrzalszy? W żadnym wypadku! Osiemnaste urodziny to nie jest jakaś magiczna bariera, za którą człowiek zaczyna inaczej postępować i żyć. To po prostu taki subtelny sygnał, że powoli trzeba zacząć zwalniać i przestać myśleć jak dziecko. Brzmi to może, jak gadanie starego dziadygi, no ale na litość Boską! Mogę głosować, oddawać krew i kupować alkohol- wprawdzie irracjonalne przepisy nie pozwalają mi na wypicie go w miejscu publicznym, ale trudno! Mogę mieć prawo jazdy i w świetle prawa decydować o swoim życiu(tak naprawdę nadal utrzymują mnie rodzice. Echh, nie ma lekko). Teraz to ode mnie zależy, czy przepierdolę to wszystko i stoczę się na bruk, czy w odpowiednim momencie będę w stanie się ogarnąć i powalczyć o to, co w życiu ważne. Brzmi to wyjątkowo podniośle, dlatego zakończę cały tekst w sposób lekki, łatwy i przyjemny- czyli taki jaki lubię! Mogę być sobie dorosłym, głosować i pić alkohol, ale najbardziej sobie życzę pozostania w duchu tym, kim jestem. Lekko nierozgarniętym i wiecznie uśmiechniętym nastolatkiem. I tego się trzymajmy! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz