poniedziałek, 12 maja 2014

Wielkie Grillowanie, czy wielka wtopa?

Czyli dlaczego kiedy słyszymy słowo "student" to przed naszymi oczami staje obraz hulaki i pijaka.To miała być wielka impreza z okazji zbliżającego się końca studenckiego roku. Muzyka na żywo(główna atrakcją miało być T.Love), spontaniczne pikniki i ogólnie dobra zabawa. Tak właśnie zmęczeni nauką młodzi ludzie powinni witać zbliżający się okres laby. Kiedy mój kuzyn opisywał co się tam działo, to sam nabrałem ochotę, aby w przyszłym roku dołączyć do tej wesołej ekipy. Jednak to, do czego doszło już po samej głównej imprezie, wywołało u mnie nie tyle wzburzenie, co niedowierzanie. Zdewastowane przystanki, pijackie wybryki, czy tragiczna śmierć jednego z uczestników zabawy. Czy to jest właśnie coś, co powinno się kojarzyć ze studentami?

Nie chcę tutaj ujednolicać i przyklejać komuś jakieś uwłaczające łatki, ale trzeba powiedzieć, że to co się wydarzyło jest przerażające, zwłaszcza u nas w Poznaniu. To nie jest jakaś wieś jak Warszawa, czy Wrocław, zawsze sądziłem, że żyją tutaj inteligentni i, co najważniejsze, ogarnięci ludzie. Niestety, po tym co się wydarzyło będę musiał zmienić swoje poglądy co do poznańskich studentów. Co oczywiście nie zmienia faktu, że chcę tutaj studiować. Poznań to moje miasto i donikąd się nie wybieram.

Mam dwa ważne spostrzeżenia po tym co się wydarzyło: Po pierwsze, niektóre osoby powinny mieć ograniczony dostęp do alkoholu. I nie jest to trucie purytanina, który raz w życiu wypił kieliszek szampana i teraz się mądrzy. To, że nie chwalę się wszem i wobec swoimi szalonymi wyprawami, nie znaczy, że ich nie ma.Naprawdę widziałem osoby, które lepiej żeby nie zaglądały do kieliszka więcej niż te kilka razy, bo inaczej zaczynają świrować- w środku nocy wspinać się na żywopłoty, albo rozwalać cudzą boazerię. Jeżeli macie kogoś takiego wśród swoich znajomych, to nie dajcie się im podpuszczać- kontrolujcie ich! To właśnie przez nich reputacja osób spożywających alkohol leci na łeb na szyję. To właśnie przez nich nie można wypić piwa w parku w trakcie ciepłego sierpniowego popołudnia. Podoba wam się taka wizja? To zacznijmy się o nią wspólnie starać!

Po drugie zaś: widać, że nie tylko szkolnictwu średniemu zaszkodził niż demograficzny, ale także dotknął to wyższe. Nasze państwo zaczęło płacić uczelniom za liczbę przyjętych studentów, co oznacza, że aby utrzymać się na powierzchni muszą one mieć ich określoną liczbę, a co za tym idzie, nie zawsze na dostępne miejsca przyjmowane są właściwie osoby. Największa wina nie leży jednak po stronie rektorów, czy rodziców nie chcących płodzić dzieci(chociaż kto wie...). Winny jest gość,bądź gościówa, odpowiedzialny/na za zlikwidowanie zawodówek. Naprawdę, nie każdy nadaję się na studia! To jest sprawa normalna i powinna być społecznie akceptowalna. Nie wszyscy rodzimy się do tego, aby zostać inteligentami. Nasze państwo potrzebuje też wykwalifikowanej siły roboczej, która będzie utrzymywać tych wszystkich myślicieli i jajogłowych. Ale nie, bo jak ktoś jest elektrykiem, czy tokarzem, to od razu chowa się go do szafy jak przychodzi rodzina, bo wstyd. Przez to, że niektóre osoby na siłę wciskane są na niektóre kierunki, wartość zdobytego dyplomu dramatycznie spadła. Tyle się trąbi w mediach o tym, że mnóstwo wykształconych młodych ludzi nie ma pracy, a robole zgarniają więcej pieniędzy niż "ynteligencja". Przepraszam, jacy wykształceni młodzi ludzie, jeżeli spora większość(nie mówię, że wszyscy!) ściąga cudze prace i się opierdala, sądząc, że tak właśnie wygląda studenckie życie!? Cóż, niestety przez takich żaków powstał taki stereotyp.

Cóż, mojego gadania o uzdrowieniu szkolnictwa raczej nie weźmie nikt na poważnie. Cholera, sam bym nie słuchał osiemnastoletniego, niestabilnie emocjonalnego, licealisty. Wolałbym już posłuchać rady pana Miecia spod budki z piwem. On przynajmniej coś w życiu przeżył. Niemniej jednak nie mogę znieść, kiedy ludzie wpychają się na nie swoje miejsce, w dodatku jeszcze szargając dobre imię mojego miasta. Chciałbym zakończyć ten tekst jakąś wyrafinowaną puentą, ale niestety temat tak mnie psychicznie wykończył, że nie jestem w stanie wykrzesać z siebie nutki szalonego pozytywizmu. No cóż, pozostaje w starym studenckim stylu powiedzieć: Wykształcenie nie piwo, nie musi być pełne!

2 komentarze:

  1. Twórczy Mateusz, podoba mi się ;> /nieogar Zuza.

    OdpowiedzUsuń
  2. No dzięki za odpowiedź kontrowersyjny kolego z 6obcy;]

    OdpowiedzUsuń