sobota, 26 kwietnia 2014

Wesoła urna ma cię za durnia- czyli farsa na egzaminie gimbazjalnym

Czyli polski sposób na to, jak nie odróżniać uczniów słabych, dobrych i przeciętnych

"Poziom przedszkola"; "To ma być matematyka"; "Pisało się to jak dyktando": Tak właśnie brzmiały komentarze wychodzących prosto z testów gimnazjalnych młodych ludzi. Stałem wtedy dość niedaleko i starałem się wychwycić jakieś ciekawe opinie, ale to co usłyszałem wprawiło mnie w krańcowe przerażenie(no dobra przesadzam, bałem się tylko tak troszkę).

Czy to, że nasza szkolna młodzież, ta przyszła awangarda ludzkości mówi, że z testem rozliczającym ich z trzech lat edukacji w gimbazjum poradziła sobie bez najmniejszego problemu, powinno powodować w nauczycielach poczucie dobrze wykonanego zadania, a przygotowujący egzamin powinni dostać swoją porcję oklasków? Otóż nie, ci pierwsi pewnie załamują ręce, zwłaszcza w liceach, które już niedługo przyjmą "młodych geniuszy", a z kolei ci drudzy zasłużyli na swoją porcję, ale razów kijem po tyłku. No bo Drodzy Państwo, słynne już pytanie z urną, jakiś śmiech na sali w postaci testu z matematyki, czy wspomniany już poziom podstawówki na angielskim podstawowym(CKE zrozumiało to chyba zbyt dosłownie). I co? Test, będący przecież sposobem do zdobycia połowy punktów rekrutacyjnych do szkół średnich, zamienił się w farsę i żart. No bo jak wszyscy napiszą go dobrze, to kto tak naprawdę będzie to ogarniać?

Tendencja do ułatwiania edukacji panuję niestety nie tylko w gimnazjum. Trend ten przenosi się także na wyższe poziomy edukacji. Moja polonistka przyzwyczaiła się już chyba do faktu, że nasz podręczniki są jak niektórzy ludzie: ładni z zewnątrz, ale puści w środku. No dobra, pustych stron to my na lekcjach nie przerabiamy, ale z okresu II Wojny Światowej to mamy około czterech wierszy. Tak, czterech! Okres ten wywarł przecież gigantyczny wpływ na ówczesne młode pokolenie artystów, piszących o bólu i szaleństwie, ale także o heroizmie. I co? I dupa Proszę Państwa...


System edukacji tworzy nam ludzi pod klucz i testy. Nie długo wolne myślenie i kombinowanie, używanie sprytu, będzie zakazane, bo będzie wychodzić poza plany ludzi z kuratorium oświaty, oraz autorów podręczników. A jak jeszcze uczeń zacznie sięgać po jakieś rzeczy sam?! To już w ogóle tragedia, kujon i idiota, po co on tak się stara, przecież i tak nie zda, w ogóle idźmy się nachlać i zapomnijmy o jutrze! A potem wszyscy płaczą, bo każdy magister, ale nikt nie ma pracy. Przepraszam, pracy dla kogo? Dla obiboków, leni i idiotów? Nie można oczywiście całej winy zrzucać na uczniów, na nas, bo przecież jesteśmy jeszcze młodzi i nieukształtowani. To nam powinno się pokazywać drogę, zachęcać do zagłębiania się i poszukiwania nowych doświadczeń. Ale czego ja wymagam od naszego Kuratorium- najlepiej, żeby wszytko ładnie wyglądało, słupki się zgadzały, a potem to już niech się społeczeństwo męczy...


Jeszcze słowem podsumowania wrócę do tegorocznych testów. Kiedy ja kilka lat temu pisałem egzamin po gimnazjum, wydawał się on nam wyjątkowo łatwy, dla mnie przynajmniej była taka część humanistyczna(100 % z historii- oh yeah!). I już wtedy można było słyszeć głosy, że licea podniosą progi, że będzie trudniej się dostać do wybranych przez siebie klas. No cóż, ja dostałem się do liceum im. Marii Magdaleny, ale próg przekroczyłem dzięki punktom po przecinku, dlatego zdecydowałem się zostać(Salezjanie rulez). Nie zazdroszczę zatem tegorocznym gimnazjalistom, którzy pełni wiary w swoje możliwości po dobrze znanych testach dostaną się do "dobrych szkół". Tam właśnie ich wiara zmieni się w coś gorszego...

3 komentarze:

  1. Niekulturalnie się wczoraj rozłączyłeś. Liczyłam chociaż na dobranoc :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najmocniej przepraszam, ale z powodu przeciążenia łącza padł mi Internet, więc teraz daję spóźnione dobranoc :)

      Usuń
    2. Od razu lepiej :)

      Usuń