Kot jaki jest każdy widzi: cztery łapy, zgrabny łeb, ogon i oczy. Chadza taki swoimi ścieżkami- nie da się zamknąć w schemat, założyć smycz, czy zamknąć w kojcu. Spróbuj go ograniczyć, a poczujesz na własnej skórze czystą wolę wolności i niezależności.
Kot, moi państwo, jak już wspomniałem, to pewne części składowe: cztery łapy, zgrabny łeb, ogon i oczy. Cztery łapy, by zawsze na nie spadać- czy to z wysokiego drzewa, czy też z piedestału ludzkich zainteresowań. Łeb koci, nie tylko służy prozaicznym celom fizjologicznym, jak jedzenie, picie, bądź mruczenie(choć ono akurat ma również cechy sfery ducha). Łebo kota, wraz z oczami, to, moi państwo, źródło ichniego charakteru. To właśnie tam rodzą się ideę, które zrzucają ze stołu talerze, rozsypują ziemię na dywanie po całonocnej eskapadzie, czy wreszcie rozciągają całe swoje jestestwo na fotelu. Co do oczu, do podobnie jak u człowieka, są one nazywane wrotami duszy, bramą do kociego wnętrza. Nie myślcie jednak sobie, że byle kto w to wnętrze zajrzeć może, o nie! Kot to jakiś tam człowiek nie jest! Jeżeli kot nie uzna was za godnych, to po pięciu minutach bezustannego gapienia się w dwie wąskie szparki, najprawdopodobniej zostaniecie obdarzeni skumulowaną pogardą w postaci teatralnego zwrotu w tył i manifestacji ogona w całej swej okazałości. Bo któż to może wiedzieć, że Mruczek, bądź Puszek, w którymś ze swoich poprzednich żyć(mają ich w końcu aż siedem!) wygodnie mościł się na kolanach faraona? Ostatnią częścią składową kota jest ogon, stworzony przez naturę głównie do wyrażania swojego nastroju w sposób czytelny i zrozumiały dla dwunogich osobników. Koci ogon, niczym termometr, wskazuje, czy do milusińskiego można podejść z ręką, czy raczej z pancerną rękawicą.
Myliłby się jednak ten, który uważałby, że kot kończy się na tym, co wyżej opisałem. Kot to nie jest kawałek futra na czapkę, zabawka, którą można bezczelnie pociągnąć za ogon, a ona nie tylko nie zrobi Wam krzywdy, ale jeszcze na dodatek wesoło się uśmiechnie i zamerda ogonem. Kot może wybudować pomnik ze spiżu, być istotą kanoniczną, rozpoznawalną niczym paryska wieża Eiffela, czy prężące się dumnie popiersie Cezara. Któż nie kojarzy niezwykłego kota z Cheshire, istoty odarzonej magicznymi mocami i prawdopodobnie najbardziej urzekającym lewitującym uśmiechem? Kogo nie oczarował Behemot, prawdopodobnie najlepsza kocia postać w historii całej literatury, nie tylko rosyjskiej, wesoły kompanion Wolanda-diabła, swoimi ciętymi ripostami i bezczelnym zachowaniem jednocześnie wywołując u czytelnika rubaszny śmiech i nerwowy chichot. A jeśli kraina dziwów i moskiewskie zaułki nie przemawiają do Państwa wyobraźni, to wystarczy wspomnieć, że to kot, a nie inne zwierze, wskoczyło na płotek,lub paliło fajeczkę.\
Gdzie w tym wszystkim jest zatem miejsce na aportowanie i ślinienie się? Kiedy inne zwierzęta poświęcają swoją godność dla dwóch pełnych misek i koca, kot z pogardą spogląda na swoją suchą karmę. Kot łaknie foie gras! Kot chciałby pić krwistoczerwonego burgunda! Kot wylegiwałby się na najlepszych pościelach szytych ręcznie przez francuskie sierotki! Jak to jest zatem możliwe, że kot nie jest cesarzem, papieżem i bogatym bankierem? Ano dlatego, moi państwo, że kot, niczym typowy grecki heros, mógłby machnięciem łapy roznieść armie wroga, ale kiedy ktoś puknie w jego czułą pietę, to zwija się z bólu i upada ze wstydem. Kocią pietą są pewne wonne miętki, pojawiające się znikąd czerwone światło, oraz perfekcyjnie przygotowany łosoś norweski. W takich momentach, nawet największy francuski hrabia zaklęty w dumnym futrze, zmienia się w wielkookiego mruczka. A zatem moi państwo, jaki kot jest każdy widzi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz