sobota, 6 czerwca 2015

Uff jak gorąco!

Rtęć w termometrach gwałtownie podskoczyła, niebo odsłoniło swoje błękitne oblicze, a w menu wielu restauracji znowu zagościły mrożone napoje. Można by rzec- Nareszcie!
Ten wpis nie będzie konstruktywny, nie będzie o niczym konkretnym, nie zmieni w gwałtowny sposób waszego życia. Nie dowiecie się o żadnej nowej książce, o kolejnym wspaniałym filmie i nie przeczytacie kolejnej satyrycznej historii z przymrużeniem oka. Nie, tym razem, chcąc wreszcie wyjść ze swojego przyzwyczajenia do narzekania, skupię się na tym, co dobre. A powód mojej radości znajduje się tuż za oknem.

Uwielbiam ciepło. Dlatego zawsze z wytęsknieniem obserwuje kolejne zrywane kartki w kalendarzu, czekając na moment, kiedy wreszcie pokaże się nazwa "czerwiec". Prawda jest taka, że często ta wierna tęsknota nie zostaje właściwie wynagrodzona. Zazwyczaj w naszym kraju nawet kiedy jest lato, jest zimno. No, w większości przypadków. Bo czasami zdarzają się takie dni jak ten i te poprzednie. Coś fantastycznego. Kocham takie niespodzianki. Za każdym razem, kiedy podnoszę rolety bliski jestem poproszenia kogoś z mojej rodziny by mnie uszczypnął, bo to co ukazuje się moim oczom każdego dnia, wygląda jak z marzeń. Mam to dodatkowe szczęście, że mieszkam poza miastem, także oczy cieszy nie tylko wspomniany już wielki błękit nieba, ale również soczysta zieleń lasu i prawdziwa tęcza z kwitnących kwiatów. I te dźwięki. W dźwiękach lata można się zakochać tak, jak w najpiękniejszej dziewczynie. Wystarczy pojechać na rowerze do lasu aby usłyszeć, że wszystko tam żyje, porusza się i wydaje odgłosy. Szelesty runa wywoływane przez ruch małych robaczków, uciekające ptaki potrząsające krzewami, wreszcie ten najpiękniejszy odgłos, naturalna filharmonia kukułek, dzięciołów i innych gatunków ptaków.

Lato takie jak te ma w sobie tyle życia, tyle energii. Sam dziwię się sobie, że oparłem się pokusie roweru i jakoś przykułem się do monitora. Ciepłe powietrze i wszechobecne słońce aż podgrzewa mi krew. Kiedy te wszystkie czynniki dobrze się zgrają, to nawet w kimś tak marudnym jak ja pojawia się na chwilę radosny przebłysk. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie wszystkich temperatura 30+ raduje tak jak mnie. Nie każdy tak kocha gorąco, u niektórych zapewne już do czerwoności rozkręcone zostały wentylatory. Inni powiedzą, że powinienem się tą Arkadią nacieszyć na zapas, bo nie minie dzień,dwa, a wszystko z powrotem wróci do stałej, polskiej normy. To znaczy będzie lało, padało i grzmiało. Dziś na te zarzuty nie odpowiem jednak żadną ciętą ripostą, gdyż zwyczajnie mam tak dobry humor, że nie jestem w stanie niczego dobrego wymyśleć. Świadom jestem tego, że ten piękny sen nie będzie trwać wiecznie i w końcu nadejdzie wybudzenie. Chciałbym jednak, aby to wewnętrzne ciepło zostało ze mną jak najdłużej!

1 komentarz:

  1. Super wpis! Sama prawda, dzisiejsza pogoda bardzo mnie zaskoczyła, oby jak najdłużej.. ! ;)

    OdpowiedzUsuń